Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2014

Zupa z soczewicy z mlekiem kokosowym, kolendrą i nachosami


Bardzo lubię soczewice. W lasagne, w curry i w zupie. Na przykład takiej jak powyżej - gęstej, aromatycznej, orientalnej.
Do dużego garnka, wystarczającego na dwa dni potrzebne były:
400 gram czerwonej soczewicy
2 puszki mleka kokosowego po 400 ml każda
2 łyżki czerwonej pasty cury
łyżeczka garam masli
2 cebule czosnkowe
3 ząbki czosnku
1,5 litra bulionu ( ja użyłam warzywnego )
1 łyżka sosu rybnego
sól, pieprz
odrobina oliwy
garść świeżej kolendry
nachosy


W głębokim garnku przesmarzyłam dwie łyżki pasty curry na odrobinie oliwy. Po chwili wrzuciłam pokrojoną w pióra cebulę i czosnek. Dusiłam z odrobiną wody do momentu kiedy cebula zmiękła i lekko się zeszkliła. Później wrzuciłam soczewicę. 


Kiedy ziarno było pięknie szkliste, zalałam całość bulionem. Gotowałam na małym ogniu do momentu, kiedy soczewica zrobiła się lekko papkowata i bardzo miękka. Wlałam mleko kokosowe i zmniejszyłam jeszcze ogień. Doprawiłam masalą, sosem rybnym, solą i pieprzem. Gotowałam całość około 10 minut, a potem ostudziłam. Ciepłą zupę zblendowałam na gładką masę. Było prawie gotowe.


Podałam bardzo gorącą zupę w miseczkach z nachosami i świeżą kolendrą. Skropiłam oliwą, bo tak lubię. Ale to niekonieczne. I bez tego taka zupa rozświetla popołudnie. A potem kolejne! 











wtorek, 26 czerwca 2012

Krem z młodej marchwi z imbirem


To szybka zupa o letnim smaku, pożywna i słodkawa dzięki przepysznej marchewce. Nie ma co rozwodzić się, bo przepis jest krótki, za to smak - niesamowity.
Potrzebne:
młoda marchew, około kilograma
puszka kukurydzy
dwa ziemniaki
dwie cebule
1,5 litra wywaru, może być wegetariański
sol, pieprz, kurkuma
korzeń imbiru wielkosci okolo 6 cm

Marchewki obrałam i posiekałam w plastry. Podobnie ziemniaki i cebule. Do rondelka wrzucilam warzywa i starłam cały korzeń imbiru. Warzywa powinny dusić się na łyżce oliwy i odrobinie wody tak dlugo, aż marchew nie będzie miękka ( ale nie ciapata!) i odda caly swój fantastyczny smak. W połowie duszenia dodałam kukurydzę. Po około 10 minutach całość zalałam bulionem, zblendowalam, doprawiłam.
W męskiej wersji, kiedy nie da się obejść bez mięsa, zupę podałam z uprażoną szynką parmeńską. Ja jadłam posypaną rukolą i kiełkami rzodkiewki.
Gotowe!


wtorek, 1 maja 2012

Zielona wegetariańska zupa z Azji, na paście curry.



Kiedy pierwszy maja jest piątym dniem majówki ( i wszystkim z czym ona się dla nas i naszych przyjaciół wiąże), warto na chwile się zatrzymać,  na przykład nad taką zupą.
Zupa jest luźną interpretacją PHO, w wersji bez wołowiny, w ogóle bez mięsa. Jej podstawą jest wegetariański bulion, ale spokojnie może być wołowy albo drobiowy. Ogromną zaletą azjatyckich zup jest to, że warzywa są w nich niemalże surowe, jedynie sparzone, przez to chrupiące i świeże. Uwielbiam azjatycką kuchnie w ogólności, dlatego z utęskiemiem czekam na listopad i jej oryginalne wydanie.
A teraz zielona zupa. Podaje składniki bez proporcji, bo one są dowolne.

3 łyżeczki zielonej pasty curry na 3 litry bulionu,
3 litry bulionu,
seler naciowy,
szpinak,
kiełki fasoli mung,
pieczarki,
groszek cukrowy,
por,
kapusta pak choi ( może być inna, bez ortodoksji),
sos ostrygowy,
sos sojowy ( oba dla smaku ),
pieprz mielony
makaron ryżowy wstążki,
sok z połowy cytryny,
korzeń imbiru,
dymka.

Starty imbir podsmażyłam razem z pastą curry, zalałam bulionem. Pokrojone warzywa wrzuciłam do bulionu, doprawiłam sosami ostrygowym i sojowym, cytryną a potem pieprzem.
Parzyło się przez około 10 minut.
Posypałam pokrojoną dymką.
Choć kocham karkówkę i rozkoszny artefakt polskiej kultury jakim jest niewątpliwie grillowanie - fajnie jest się na chwile zatrzymać, na przykład nad powyższą zupą.

poniedziałek, 19 marca 2012

Zupa krem z pieczarek. Wersja light



Zupa krem, ale nie krem - z 30-procentowej śmietany. Raczej light, na dietę.


Potrzebne:
litr bulionu ( może być z bulionetki, ale lepiej nie z kostki)
400 gramów pieczarek
1 por
2 cebule
2 pietruszki
1 cebula
odrobina imbiru
200 gramów jogurtu naturalnego
sól
pieprz
może byc kurkuma, dla poprawienia koloru. Ja lubie szary.

Warzywa pokroiłam byle jak i udusiłam w garnku z grubym dnem na łyżce oliwy z oliwek podlewając co jakiś czas wodą. Kiedy warzywa były miękkie, doprawiłam je solą, pieprzem i startym imbirem. Zalałam bulionem, chwilę pogotowałam. A potem jogurt.
I melakser, do momentu kiedy będzie jednorodne, pięknie szare i gęste.
Podane z grznkami z chleba żytniego. Można opruszyć natką.
Szybko!

niedziela, 23 października 2011

Jesienna zupa z dyni z cebulą i imbirem.



Dynia to warzywo absolutnie urocze. Niespotykany nigdzie indziej kolor i bardzo elastyczny smak, który w zależności od oprawy jest zawsze inny.
Na jesienne wieczory w domu, które bardzo lubie, wpadłam na pomysł szybkiej i na prawde pysznej zupy.

1 kg dyni
2 cebule
1 marchewka
korzeń imbiru około 7 cm
1,5 litra bulionu z drobiu lub warzyw
1\4 szklanki wody
2 łyżki masła
sól, pieprz mielony.

Dynię po obraniu pokroiłam na kwadraty, podobnie z cebulą i marchwią. Zeszkliłam na maśle, dodałam starty wcześniej imbir i podlałam wodą. Warzywa dusiłam ( zapach był zniewalający!) około 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Potem dolałam wcześniej przygotowany bulion. Całość gotowała się razem jeszcze kilka minut, doprawiona do smaku jedynie solą i pieprzem.
Blenderem zmiksowałam zupę na gładką masę o przepięknym kolorze, troche jak dynia, troche jak mango.
Podałam bardzo gorącą. Część pojechała na Koszutke w słoiku, przyjęta entuzjastycznie.

Smacznego!

sobota, 14 maja 2011

Dzisiaj było Mañana


Moja pierwsza publiczna rekomendacja! Lokal świetnie znany, o którym ( głownie o deserach), można przeczytać u Weroniki. O kuchni hiszpańskiej mogłabym czytać godzinami.

Po nocnej podróży z Warszawy, głód zaraz po przebudzeniu ( około 14 ). No i postanowiłam zrobić niespodzianke. Czytalam o Mañana same dobrze rzeczy. Wszystko okazalo sie prawdą.
Bistro jest stosunkowo niewielkie, ale ma za to piękny ogródek letni, osłonięty od deszczu i ulicy. Wnętrze dokladnie takie jak powinno być to znaczy proste, jasne i nieprzesadzone. Bardzo przytulne.


Zaczęliśmy od zup. Pierwszą był krem ze szparagów o niesamowicie aksamitnej konsystencji, podany z plastrami szparagów i grzanką razową. Zdobył moje serce. Podejrzewam, ze był robiony z uzyciem sporej ilosci mleka, a nawet jesli byla to smietana, to absolutnie nie było ciężko ani tłusto. Smak miał lekko słodkawy, a całość była fantastyczną pochwałą panującego sezonu na szparagi.


Potem była hiszpańska zupa z ( uwaga !) świńskich ogonów. Czytałam kiedyś, że zanim trafiła na salony była przysmakiem biednych rzeźników hiszpańskich, którzy wysprzedając co mieli najlepszego, musieli zadowolić się odpadkami. W każdym razie zupa z odpadków na pewno nie była, mięso z ogonów jest zaskakująco smaczne. Zupa była esencjonalna i dobrze doprawiona, ze sporą ilością warzyw. Warto spróbować, nawet jesli ktoś nie jest, tak jak ja, fanem podrobów - nie będzie zawiedziony.


Moim drugim daniem, zgodnie z trendem i zamierzeniem ostatnich dni - miała zostać sałata. W karcie jest kilka bardzo zachęcających pozcyji, zdecydowalam się na Caprese, chociaż to nazwa dość myląca. Sałate wykonano z grillowanych warzyw ( cukini, kolorowej papryki, bakłażana ), ułożonych na mieszanych sałatach oraz całej kuli pysznej mozzarelli pokrojonej w łódeczki. Zamiast sosu domowe ( napewno !) zielone pesto. Całość przepyszna, szczególnie rozpływająca się w ustach grillowana papryka. Porcja jaką spokojnie można sie najeść, a pesto jest tak dobre, że chce się oblizac talerz.


Następne drugie danie to domowy hamburger, z prawdziwej wołowiny, ze świeżymi warzywami i sosami do wyboru. Nie ma się co rozwodzić - wołowina dobrze doprawiona, świeżutka i pyszna. Uwage zwróciła też doskonała bułka !


Do popicia dzbanek wody z cytryną i miętą.
Rachunek mnie zaskoczył, pozytywnie! Obsługa Manany zasluguje na dużą pochwałę - panie kelnerki są bardzo miłe i wciąż się uśmiechają.
Polecam Mañana na obiad, śniadanie ( pracują od 8 i mają ich spory wybór!), kolacje i randke ( wina hiszpańskie w obfitym wyborze) .

Podsumowując - bardzo fajnie patrzeć miejsce, które pokazuje, że można w środku Śląska prowadzić pyszną knajpkę w dobrym stylu i mieć ( wierzcie mi ) pełno gości. Można się rozmarzyć!

Mañana Bistro & Wine Bar
ul. Wolności 15
Chorzów


poniedziałek, 9 maja 2011

Zupa tajska z młodą polską kapustą i kurczakiem


Azja i Polska - zagłębia zup. Młoda kapusta zauważona rano w warzywniaku była piękna, seledynowa i chrupka, nie na kapuśniak, ani nie do zasmażenia. Idealna na półsurowo, jak w tej zupie.

Potrzebne:
1,5 litra bulionu
2 piersi z kurczaka
4 łyżki sosu sojowego
3 łyżki sosu rybnego
1\2 niewielkiej mlodej kapusty
kawalek imbiru wielkosci kciuka
garść nudli azjatyckich albo makaronu SOBA
pół łyzeczki pasy curry, zielonej
sos chilli
kilka pieczarek
sól, pieprz, odrobina przyprawy do tariyaki

Kurczaka pokroiłam i podsmazylam na odrobinie oliwy ze startym imbirem i sosem sojowym. Doprawilam niewielka iloscia przyprawy do kurczaka teriyaki. Kiedy kurczak zrobil sie kruchy, wlalam bulion. Kapuste pokroilam w paski i wrzucilam do zupy, podobnie z pieczarkami. Zupa ma gotować się tyle, zeby kapusta zmiękła, ale pozostała krucha. Zupe doprawilam sosem rybnym, odrobiną soli i pieprzu i sosu chilli.
Zupa jest niesamowicie sycąca a do tego blyskawiczna. Zamiast sałatki.
Gorąca!

niedziela, 10 kwietnia 2011

Less is MOST - rosół Mojej Mamy plus dobry makaron


Esencja nie tylko polskiej, ale wg mnie kuchni w ogóle - prostota i wirtuozeria - bulion \ rosół.
Pyszny, nienachalny, tak samo jako danie samodzielne, jak podstawa innych dań od kremów do sosów.

Potrzebne, dla całej rodziny z przyległościami:
- kura ( młoda, dobrze jeśli ekologiczna)
- wołowina, około 300 gramów
- 1 cebula
- 4 niewielkie marchewki
- pietruszka
- kawałek selera
- pietruszka do posypania na koniec
- makaron, o którym później
- sól, pieprz w ziarnie

Cebule przypiec nad palnikiem, aby skórka zczerniała. Jarzyny umyć, obrać. Mięso wypłukać. Do garnka nalać 2 litry wody, dodać pieprz i warzywa. Do wrzącej już wody wrzucić mięso ( Patent dobrej znajomej kucharki, pani Lucyny ).
Zmniejszyć moc palnika, rosół gotować całe niedzielne przedpołudnie - powoli, tak aby nie zawrzał nawet na moment.
Mięso ma stopniowo oddawać smak, a wywar pyrkać radośnie. Lepiej czasem próbować, czy już.
Rosół mojej mamy ma piękny, słomkowy kolor, smak nieporównywalny z niczym.
Podawać z makaronem jajecznym, pokrojoną marchewką z wywaru, posiekaną natką pietruszki i ugotowanym mięskiem.
Kochamy Cie Mamo !

* makaron - znalazłam w osiedlowym warzywniaku coś wyjątkowego - Richtig Śląskie Nudle. Przepyszny ośmiojajeczny makaron. Jako etniczny kundelek mieszkający jednak na śląsku, polecam - przepyszny!




piątek, 25 marca 2011

Urodzinowa Kolacja Pawła cz. I - zupa tajska z zielonego curry i soczewicy z kurczakiem



Kolacja z okazji 25-tych urodzin była prezentem dla Pana Pawła. Nie było tematycznie, raczej nieskładnie, ale pasująco, pysznie ( gospodyni co sie samochwali).
Pierwszym daniem była zupa, którą w nieco uboższej wersji często przygotowywałam mieszkając w Warszawie. Uwielbiałam czytac ówczesną serię GW o podrozach kulinarnych w różne strony świata. Ten przepis odtworzyłam luźno z głowy, udało się jak sądze - niektórzy goście jedli jeszcze dnia następnego. Wspomniana wyżej gospodyni również.

Lista zakupów ( na 6 porcji jednego dnia i 6 następnego ):

woreczek zielonej soczewicy - 250 gramów
półtorej płaskiej łyżki zielonej pasty curry
jedna podwójna pierś z kurczaka lub kaczki
dwie puszki mleka kokosowego - około 800 ml
2 litry bulionu warzywnego albo drobiowego
słoiczek młodej kukurydzy w zalewie
10 średniej wielkości pieczarek
pęczek cebuli dymki
sól, pieprz do smaku (bardzo niewiele potrzeba)

Zaczęłam od pokrojenia piersi kurczaka na dlugie wąskie paski. Do mięsa dodałam łyżeczke pasty curry i kilka kropel sosu ostrygowego. Odstawiłam.
Soczewice, która jest moim ostatnim odkryciem, gotowałam w przygotowanym bulionie do momentu kiedy stała się miękka ( ale nie papkowata - powinna nieco opierać się łyżce ). Do gotującego się wywaru dodałam półtorej łyżki pasty curry - można więcej, można mniej, wszystko zależy od tego, jak bardzo kuchnie tajską się kocha. Wskazana przeze mnie ilosc pozwala cieszyć się średnio pikantnym smakiem zupy. Całość dobrze wymieszałam, nie zdejmując z ognia wlewałam powoli mleko kokosowe.
W międzyczasie ugotowałam kurczaka w szklance wody tak, aby mięso było kruche. Odcedziłam i odstawiłam.
Do zupy należy dodać odsączone kolbki młodej kukurydzy. Powinny się gotować tylko chwile, bo mają pozostac kruche. Później dodałam pokrojone w cienkie talarki pieczarki. Zupy nie gotuje długo, aby warzywa pozostały twardawe.
Na dnie miseczek ułożyłam dla każdego kilka kawałków ugotowanego kurczaka, zalałam wrzącą zupą i posypałam pokrojoną drobno natką cebuli dymki.
Zadziwiający smak - lepszy niż tajskiej w sopockiej Mandarynce - poświadczone.
Smacznego i wszystkiego dobrego!

poniedziałek, 7 marca 2011

Zielona zupa bardzo zdrowa - brokuły avokado plus słony ser


Na rozpoczęcie tygodnia - lekka i zdrowa zupa z brokułów, avocado i słonego sera.
Nie jestem fanem papek z brokuła - dla mnie to troche za mdły smak. Postanowiłam więc przełamać go intensywnym smakiem słonego sera. Użyłam bałkańskiego z mleka owczego, ale sądze że Feta albo Halumni będą nadawać się równie idealnie.

Potrzebujemy:
- półtora głowki brokułów,
- 1,5 litra wywaru ( bulionu ) warzywnego,
- około 200 gramów słonego sera ( 3\4 kostki )
- jedno średnie avocado
- łyżeczka pesto genovese
- makaron
- sól, pieprz mielony.


Brokuły ugotowałam w sporej ilości osolonej wody - na półtwardo. Chodzi o to, aby warzywa zachowały swój przepiękny intensywny kolor. Zajmuje to około 12 minut. Następnie odcedziłam je a wode z gotowania wykorzystałam do zrobienia bulionu. Zawsze tak robie, kiedy gotuje jarzyny - bulion ma wtedy mocniejszy smak i jest lepszą podstawą dla zupy.
Ugotowane brokuły wrzucam do bulionu, dodaje ser, pesto i obrane ze skóry avocado i miksuje blenderem aż konsystencja będzie gładka i kremowa. Jeśli zupa będzie zbyt wodnista, mozna dodać odrobinę kremowego serka topionego.

Zupę podałam z malutkim makaronem typu kolanka. Normalnie nie przepadam za drobnymi gatunkami makaronu, ale w tym przypadku nadaje się świetnie.
Posypałam górę odrobiną sera i pieprzu.
Pycha !



niedziela, 27 lutego 2011

Zupa na pierwszy dzień przedwiośnia: Krem z porów i zieminiaków z chipsami z bekonu


Pierwszy dzień wiosny jest wtedy, kiedy można otworzyć okno na oścież i nie zapinać kurtki. Dziś tak właśnie było, wiec przyszła mi na myśl lekka zupa warzywna, oczywiście z warzyw jakie dostępne są u schyłku zimy. Zupa ma kolor kanarkowy i tak chcialam aby sie nazywała, ale to pewnie mogłoby odstraszyć czytelnika.

Potrzebujemy:

dwa pory ( częsci białe )
5 ziemniaków
średnia cebula
40 gramów masła ( 1\5 kostki )
kawałek imbiru - około 4 cm
1 serek topiony Złoty Ementaler
4 plasterki bekonu ( boczku )
1,5 litra bulionu ważywnego lub drobiowego
szczypta słodkiej papryki
sól
pieprz świeżo mielony



Najlepiej zacząć od przygotowania czpisów bekonowych, które są oczywiście opocją dla mięsożerców Można zjęść zupe z groszkiem ptysiowym, będzie równie pyszna. Dobrze, zeby bekon był chudy - ja użyłam pysznego z chowu ekologicznego który dostałam od Teściowej ze Skoczowa. Niezbyy grube plastry nalezy pokroic w dlugie paski i usmażyć na patelni grillowej, bez dodatku tłuszczu. Tłuszcz z bekonu powinien się wytopić a paski pofałdować. Po około 6 -7 minutach zdjąć z patelni i odsączyć.

Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, podobnie z cebulą. Pory dobrze umyć by pozbyć się piasku i pokroić w krążki. W garnku udusić pory z ziemniakami i cebulą na maśle. Obrany i starty imbir dodajemy i dobrze mieszamy. Stopniowo można dolewac troche wody, aby sie nie przypaliło. Kiedy pory się rozpadną a ziemniaki nieco zmiękną, dolewamy bulion i pod przykryciem gotujemy około 30 minut.

Po zdjęciu z ognia do gorącej zupy dodałam serek Złoty Ementaler. Wg mnie najlepszy jest ten z Tychów, nieśmiertelny i przepyszny. Całość miksujemy blenderem na jednolitą masę, doprawiamy papryką, solą i pieprzem do smaku.

Krem podaje bardzo gorący, z paskami bekonu i groszkiem ptysiowym, kleksem śmietany i szczyptą natki pietruszki. Kolor i konsystencja fantastyczne- jestem z tej zupy dumna.
Niedługo wiosna !


wtorek, 22 lutego 2011

zimowa zupa rozgrzewająca z fasolą dla Pieczary

Na debiut bloga wybrałam niecodzienną gęstą zupe. Przepis inspirowany zupą o której przeczytałam kiedys w internecie. Ma to być danie obiadowe na mroźne dni, takie jak dziś. Ma wyjątkowy smak, jest bardzo prosta i co ważne - robi się ją w jednym garnku, bez potrzeby angażowania przesadnych środków i robienia bałaganu.



Potrzebne będą:
około 200 gramów fasoli piękny jaś ( może być inny drobniejszy gatunek, ja uwielbiam własnie tą)
1,5 litra bulionu warzywnego ( może być drobiowy - oby był lekki)
puszka pomidorów bez przypraw ( około 400 gramów)
2 cebule
3 ząbki czosnku
korzeń imbiru wielkości kciuka ( można zastąpić sproszkowanym)
dwie małe łyżeczki paski curry ( ja użyłam zielonej)
trzy ziemniaki
kwaśna śmietana
dwie łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz świeżo zmielony

Jeśli tak jak ja lubicie fasole - dobrze jest zadać sobie trud i zamoczyć ją dzień wcześniej, najpóźniej kilka godzin przed gotowaniem. Im dłużej się moczy - tym krócej gotuje. Fasole gotujemy do miękkości, ale nie tak długo, aby stała się papkowata. Kiedy jest twardsza - zupa ma ciekawszą strukturę. Wodę z moczenia i gotowania fasoli można świetnie wykorzystać do przygotowania bulionu - ma świetny warzywny aromat. Jeśli nie macie czasu - można wykorzytać fasole z puszki, dobrze ją odsączając.
Pierwszym właściwym krokiem jest pokrojenie cebuli na niezbyt drobne kawałki - ugotują się później w wywarze, a dobrze zeby były wyczuwalne w zupie - i podsmażenie jej na niewielkiej ilości oliwy wraz ze zgniecionym czosnkiem oraz startym drobnej tarce imbirem. Cebula ma sie jedynie zeszklić, nie trzeba jej smażyć zbyt długo - wystarczy 2-3 minuty. Później należy dodać reszte składników ( nawet surowe ziemniaki - obrane i pokrojone w niewielką kostke). Mieszanke podgrzewać na wolnym ogniu, a po około 7 minutach dolać bulion. Gotować kolejne 30 minut, a właściwie tyle, ile potrzeba ziemniakom do ugotowania sie do całkowitej miękkości. Ważne jest aby ziemniaki były nieco "przegotowane" i poddawały się ruchom łyżki. Pod koniec gotowania doprawić solą i pieprzem do smaku.
Zupę podałam z kleksem śmietany 18 % i posypałam pietruszką. Można oczywiście udekorować szczypiorkiem albo świeżą kolendrą. Smak zupy jest fantastycznie oryginalny, ani azjatycki ani polski - przepyszny i sycący !

w lodówce :

Pages - Menu

Obserwatorzy

tyle:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...