Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieprz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieprz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2014

Hummus, pyszna pasta.


Sobota to dzień kuchni, gotowania, pochwały powolnego życia i świętego spokoju. Obudziłam się sporo po 10 i na szybki hummus byłoby już za późno ( ciecierzyca powinna troche się pomoczyć). Na szczęście wczoraj wieczorem w przerwie oglądania Girls, znalazłam na samym dnie szuflady zamkniętą paczkę ciecierzycy, kupioną pewnie jeszcze latem.

Składniki:

200 gramów cieciorki
200 gramów białego sezamu
4 ząbki czosnku
1\3 szklanki oliwy, może być aromatyzowana
łyżeczka kminu rzymskiego
2 liście laurowe
kilka ziaren ziela angielskiego
sól morska
szczypta czili
pieprz


Cieciorke namoczyłam wczoraj wieczorem, ale wystarczy jej spokojnie kilka godzin. Wody ma być tyle aby zakryła wszystkie ziarna. Ciecierzyca napęcznieje, wiec warto wybrać większe naczynie. Nastęnie ugutowałam wymoczone ziarna, nie wymieniając wody. Dodałam sól, ziele angielskie, kmin i liście laurowe. Gotowanie do miękkości zajęło około 40 minut. 
Sezam wysypałam na patelnię z grubym dnem i prażyłam na umiarkowanym ogniu wciąż mieszając, aż ziarna stały się lśniące i złotawe. Ważne, aby sezam się nie przypalił, będzie gorzki i zepsuje smak całej pasty.


Cieciorkę ( razem z kuminem, z którym się gotowała) i sezam zostawiłam do wystygnięcia. Obrałam i ząbki czosnku i porządnie je posoliłam. Całość blendowałam dodając stopniowo oliwę, której ilość zależy od tego, czy jaką lubicie konsystencję. Najbardziej lubie kiedy pasta nie jest idealnie gładka, ma chropowatą fakturę i idealnie nadaje się do smarowania. Hummus doprawiam do smaku wyłącznie solą i pieprzem, ewentualnie czili. 
Przechowuje w lodówce nawet do tygodnia, w zamkniętym słoiku. 
Hummus poprawia nastrój, smacznego! 







poniedziałek, 4 czerwca 2012

Indycza pierś pieczona w winie ze sparagami i imbirem


Czasami w zwykły dzień ma się absolutną ochotę aby zjeść coś wyjątkowego. Ja miałam dziś. Zazwyczaj moje gotowanie zaczyna się na straganie, od warzyw. Tych naładniejszych, kupowanych u Adika. Dzisiaj znowu szparagi, ale białe.
Pieczarki, seler naciowy, korzeń imbiru. Nie mam pojęcia czy imbir pasuje do szparagów, pewnie niespecjalnie, ale smakował cudnie.


Indyka piekłam w rękawie, około godziny. Niby długo, ale czas przygotowania jest niewielki.
Potrzebne były:
1 pierś indyka, podzielona na dwie porcje
kilka białych szparagów
korzeń imbiru
seler naciowy
kilka pieczarek
kilka cebul dymek
pieprz do smaku
musztarda dijon do posmarowania
pół szklanki białego wina, ja użyłam półwytrawnego.

Filety rozbiłam przez folię delikatnie, aby mięso było cienkie, ale nie rozpadało się. Rozbite filety posmarowałam musztardą i polałam odrobina sosu Worcester, popieprzyłam.
Na środku każdego kotlecika ułożyłam posiekane pieczarki, seler naciowy, pokrojone cienko plasterki imbiru i cebuli. Rogi pozakładałam i przebiłam wykałaczką, tak aby farsz pozostał w środku.
Włożyłam do rękawa do pieczenia, razem z nalałam wino, przyprawiłam solą, pieprzem. Do środka wrzuciłam ćwiartki dymek i pieczarek.
W piekarniku spędziły około godziny.


Gorące podałam z sałatą lodową ( tylko polską !). Sos pozostały z pieczenia idealnie nadał się jako baza do vinegretu. 
Smakowało to cudownie, odswiętnie i tak jakoś, wyjątkowo. Imbir i szparagi! 

 

w lodówce :

Pages - Menu

Obserwatorzy

tyle:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...