Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 kwietnia 2012

Omlet albo Fritata z grillowaną cukinią i rybą wędzoną



Staram się jeść więcej ryb, chociaż to nie łatwe. Nie znam się na ich przyrządzaniu,  jadam właściwie tylko surowe, takie uwielbiam. Surową rybę maślaną mogę jeść palcami, choć podobno nie jest wcale najzdrowsza.
Wybrałam więc opcję szybszą - ryba wędzona. Najlepiej na zimno, z przyprawami albo bez, wedle uznania. Użyłam fileta z pstrąga, ale myśle że spokojnie można zastąpić go makrelą, łososiem, tuńczykiem albo czym kto chce.

Na jedną porcję omleta przygotowanego w patelni 28 cm potrzebne są
2 jajka
seler naciowy ( nie podaje ilości - ile kto ma ochotę)
połowa cukini
dwie łyżki chudego twarogu
około 60 gramów ryby wędzonej ( uwaga na ości )
sól, grubo mielony pieprz


Sukinie pokroiłam na krążki o grubości ok 0,5 cm i zgrillowałam na patelni. Jajka ubiłam mikserem na najszybszych obrotach, tak aby masa złapała jak najwięcej powietrza a potem doprawiam odrobiną soli i mielonego pieprzu. Masę jajeczną wylałam na patelnie teflonową a kiedy minimalnie się scieła, poukładałam krążki cukini i posypałam pokrojonym selerem naciowym. Większość krążków niestety utonęła w omlecie:\ . Chwilę później dodałam kawałki ryby wędzonej i posypałam twarogiem. Całość smażyła się pod przykryciem przez około 10 minut, do momentu kiedy jajo dobrze się scięło a ser lekko roztopił.
Na koniec posypałam omlet grubo mielonym pieprzem.
Jadłam z rukolą z miodowym dressingiem. Smacznego !


sobota, 14 maja 2011

Dzisiaj było Mañana


Moja pierwsza publiczna rekomendacja! Lokal świetnie znany, o którym ( głownie o deserach), można przeczytać u Weroniki. O kuchni hiszpańskiej mogłabym czytać godzinami.

Po nocnej podróży z Warszawy, głód zaraz po przebudzeniu ( około 14 ). No i postanowiłam zrobić niespodzianke. Czytalam o Mañana same dobrze rzeczy. Wszystko okazalo sie prawdą.
Bistro jest stosunkowo niewielkie, ale ma za to piękny ogródek letni, osłonięty od deszczu i ulicy. Wnętrze dokladnie takie jak powinno być to znaczy proste, jasne i nieprzesadzone. Bardzo przytulne.


Zaczęliśmy od zup. Pierwszą był krem ze szparagów o niesamowicie aksamitnej konsystencji, podany z plastrami szparagów i grzanką razową. Zdobył moje serce. Podejrzewam, ze był robiony z uzyciem sporej ilosci mleka, a nawet jesli byla to smietana, to absolutnie nie było ciężko ani tłusto. Smak miał lekko słodkawy, a całość była fantastyczną pochwałą panującego sezonu na szparagi.


Potem była hiszpańska zupa z ( uwaga !) świńskich ogonów. Czytałam kiedyś, że zanim trafiła na salony była przysmakiem biednych rzeźników hiszpańskich, którzy wysprzedając co mieli najlepszego, musieli zadowolić się odpadkami. W każdym razie zupa z odpadków na pewno nie była, mięso z ogonów jest zaskakująco smaczne. Zupa była esencjonalna i dobrze doprawiona, ze sporą ilością warzyw. Warto spróbować, nawet jesli ktoś nie jest, tak jak ja, fanem podrobów - nie będzie zawiedziony.


Moim drugim daniem, zgodnie z trendem i zamierzeniem ostatnich dni - miała zostać sałata. W karcie jest kilka bardzo zachęcających pozcyji, zdecydowalam się na Caprese, chociaż to nazwa dość myląca. Sałate wykonano z grillowanych warzyw ( cukini, kolorowej papryki, bakłażana ), ułożonych na mieszanych sałatach oraz całej kuli pysznej mozzarelli pokrojonej w łódeczki. Zamiast sosu domowe ( napewno !) zielone pesto. Całość przepyszna, szczególnie rozpływająca się w ustach grillowana papryka. Porcja jaką spokojnie można sie najeść, a pesto jest tak dobre, że chce się oblizac talerz.


Następne drugie danie to domowy hamburger, z prawdziwej wołowiny, ze świeżymi warzywami i sosami do wyboru. Nie ma się co rozwodzić - wołowina dobrze doprawiona, świeżutka i pyszna. Uwage zwróciła też doskonała bułka !


Do popicia dzbanek wody z cytryną i miętą.
Rachunek mnie zaskoczył, pozytywnie! Obsługa Manany zasluguje na dużą pochwałę - panie kelnerki są bardzo miłe i wciąż się uśmiechają.
Polecam Mañana na obiad, śniadanie ( pracują od 8 i mają ich spory wybór!), kolacje i randke ( wina hiszpańskie w obfitym wyborze) .

Podsumowując - bardzo fajnie patrzeć miejsce, które pokazuje, że można w środku Śląska prowadzić pyszną knajpkę w dobrym stylu i mieć ( wierzcie mi ) pełno gości. Można się rozmarzyć!

Mañana Bistro & Wine Bar
ul. Wolności 15
Chorzów


poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Spaghetti z sosem z szynki Serrano i pomidorów Cherry posypane kozim serem


Wiosna zdecydowanie w defensywie, stąd też makaron zainspirowany gorącą Katalonią, którą pamiętam już troche jak przez mgłę - warto odswieżyć. Makaron miał być przyczynkiem do lżejszej diety, nalało sie niestety troche za dużo oliwy:\

Poza tym potrzebne były, dla dwojga:
cztery duże plastry szynki Serrano ( albo innej surowej dojrzewającej długo wędliny)
400 gramów makaronu spaghetti
250 gramów pomidorków cherry, tj około 15 sztuk
łyżka pasty pomidorowej
łyżka twarogu, np. Almette
1 cebula
2 ząbki czosnku
łyżka oliwy

Cebule pokroiłam w półkrążki i zeszkiliłam na oliwie razem z czosnkiem. Szynke serrano porwałam ( bajeczna konsystencja) rękoma na długie paseczki i wrzuciłam do cebuli. Kiedy cebula zmiękła, dodałam łyzkę pasty pomidorowej. Wspomniałam już, dostałam świetną niemiecką paste w Aldi'm. Można spokojnie zastąpić ją przecierem pomidorowym, pamiętając jednak, że ma on ostrzejszy smak - dodać nieco mniej. Pomidorki pokroiłam w ćwiartki lub połowki, w zalezności od wielkości. W tym daniu chodzi o to, aby pomidory nie rozpadły się tworząc jednorodnego sosu, tylko aby pozostały w możliwie niezmienionym stanie, dlatego powinny na patelni pozostawać maksymalnie 8 - 10 minut. Aby złagodzić smak pasty i pomidorków dodałam łyżkę twarożku Almette. Doskonała byłaby też ricotta, niestety mam braki w wyposażeniu. Sos doprawiłam sporą ilością pieprzu i odstawiłam w oczekiwaniu na makaron.
Kiedy makaron był gotowy, wymieszałam go z sosem tak, aby oblepił on pieknie nitki. Jestem zwolennikiem makaronów oblepionych nie zaś zalanych sosem.
Posypałam startym na tarce słonym kozim serem ( został z Gór ), można zastąpić pysznym parmezanem.
Smacznego, słonecznego !

w lodówce :

Pages - Menu

Obserwatorzy

tyle:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...